Warto przeczytać

 

Parafia Chrystusa Króla

w Goczałkowie

ul. Strzegomska 17A, 58-152 Goczałków

Małe Myśli na niedzielę 02.10.2016

 

 

KURACJA

 

Polecam każdemu katolikowi częste rozważania ewangeliczne o „bogatym młodzieńcu”.  Znamy je wszyscy.  Chodzi o znaną opowieść,  w której „bogaty młodzieniec”  zwrócił się do Jezusa z zapytaniem : „nauczycielu dobry,  co mam czynić,  aby osiągnąć życie wieczne?” ( MT 18,  18).  Według św. Łukasza bogaty młodzieniec lub uczeń był również wielką „osobistością”  i człowiekiem „bardzo zamożnym” ( Łk  18,18.25). „Życie wieczne,  o które pyta,  to nie tylko życie po śmierci;  to także boskie życie w nas,  prawdziwe i aktualne,  urzeczywistniające się tu i teraz, które nie kończy się wraz ze śmiercią,  lecz trwa wiecznie.  Polega bowiem na zjednoczeniu z Bogiem,  co dla człowieka jest największym i wręcz niewyobrażalnym szczęściem.  Młody człowiek zatem pyta,  co dobrego powinien czynić, aby osiągnąć to wieczne szczęście.

 

Jezus mówi  mu najpierw  to,  co ów młodzieniec, wie już od dawna:  powinien zachowywać przykazania.  Młodzieniec jednak pyta dalej,  chciałby wiedzieć czego mu brakuje.  Był to prostolinijny młodzieniec,  a Jezus,  który „go miłował” ( jak dodaje Ewangelia według św. Marka),  odpowiada: „Jeżeli chcesz być doskonały,  idź,  sprzedaj co posiadasz i daj ubogim,  a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź ze mną! (MT 19, 21).  Jednak młodzieniec zupełnie inaczej to sobie wyobrażał.  Gdy zatem usłyszał te słowa,  odszedł zasmucony,  miał bowiem wiele posiadłości” ( Mt 19, 22).

 

Zastanówmy się raz jeszcze,  w kontekście współczesnego czasu chrześcijańskiego bytowania,  o co dokładnie prosi Jezus bogatego młodzieńca.  Zaprasza go,  by poszedł za Nim i pozostał z Nim,  by stał się jednym z Jego apostołów.  Jednak istniały utrudnienia :  młodzieniec musiał najpierw uwolnić się od wszystkiego,  co mu w tym przeszkadzało.  Był bardzo bogaty i z pewnością majątek go powstrzymywał przed podjęciem decyzji o tak radykalnej zmianie.  Jezus poprosił go zatem,  by zrezygnował ze wszystkich dóbr,  ponieważ one przeszkadzają mu w spełnieniu się jego pragnienia.  Jezus dlatego bogatego młodego człowieka,  który ponadto był „znamienitą osobistością”  w ówczesnym świecie, zaplanował pewien rodzaj radykalnej i dogłębnej kuracji.  Ta kuracja,  która dla każdego z nas indywidualnie wyglądałaby trochę inaczej,  pokazuje jedynie to,  czego pan oczekuje od każdego z nas :  konieczność ustalenia jasnych priorytetów i rezygnacji ze wszystkiego,  co przeszkadza nam w pójściu za Nim.  Decydujące znaczenie ma nie to,  jak to się stanie,   lecz to,  żeby się tak stało;  żeby każdy z nas w konkretnych warunkach swojego życia odpowiedział na wezwanie Pana;  by poszedł za Nim i by w jego życiu powtórzyło się życie Jezusa i Jego apostołów.  Dopiero wtedy naprawdę będziemy uczniami Chrystusa,  prawdziwymi chrześcijanami.  Choć bynajmniej nie ludźmi  „doskonałymi”,  pozbawionymi  wad,  gdyż wcale nie o to chodzi.  Głęboka łączność z Chrystusem nadaje naszej egzystencji nadprzyrodzoną wartość i niezwykłą moc,  tak jak to się działo w życiu apostołów.

 

W stosunku człowieka do Boga (a Jezus jest Bogiem) obowiązuje następująca podstawowa zasada :  kiedy Bóg prosi o coś człowieka,  to prosi o wszystko,  co człowiek w konkretnej sytuacji może dać.  Nie akceptuje żadnej połowiczności,  nie chce miłości, której człowiek stawia warunki i granice!  Dlatego w innym miejscu Jezus mówi niezwykle dobitnie do wszystkich swoich słuchaczy: „Tak więc nikt z was,  jeśli nie wyrzeka się wszystkiego,  co posiada,  nie może być moim uczniem”. (Łk 14,33).  I przy tej samej okazji zwraca się do tych,  którzy mu towarzyszą : „jeśli ktoś przychodzi do mnie,  a nie ma  w nienawiści swego ojca i matki,  żony i dzieci,  braci i sióstr,  nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem” (Łk 14,26).

 

Tego, czego Jezus oczekiwał Od ewangelicznego młodzieńca,  oczekuje w tej czy innej formie od każdego ucznia :  pragnie by bezwarunkowo,  Jemu dać pierwszeństwo!  Ostatecznie chodzi tu o wewnętrzne wyzwolenie,  o uwolnienie serca dla Boga.  Inaczej ludzkie serce nie będzie mogło zwrócić się ku Niemu,  na zawsze pozostanie więźniem tego,  co ludzkie i nie będzie zdolny do prawdziwego pokochania Boga.


      Pytanie zatem brzmi:  komu lub czemu dajemy pierwszeństwo,  kiedy stajemy przed możliwością pójścia za wezwaniem Pana?  Czy istnieje coś,  co przekładamy ponad to konkretne, skierowane do nas wyzwanie Pana?  Nie wszyscy ludzie żyją w takich samych warunkach i nie przed wszystkimi stoją identyczne zadania.  Jednak Duch Chrystusa,  z którego my chrześcijanie musimy czerpać i który czyni nas dziećmi Bożymi,  jest ten sam dla wszystkich bez wyjątku. Historia młodzieńca dotyczy nie tylko niektórych wyjątkowych powołań czy ludzi uprzywilejowanych w Kościele.  Papież Jan Paweł II wyraził to dosadnie w encyklice  Veritatis Splendor:  zaproszenie Jezusa wobec bogatego młodzieńca, owo  „powołanie do doskonałej miłości, nie jest zastrzeżone wyłącznie do jakiegoś kręgu ludzi”,  ono „dotyczy wszystkich”,  podobnie jak dziesięć przykazań służy „jednej i niepodzielnej miłości,  która spontanicznie dąży do doskonałości,  a której miarą jest sam Bóg” ( VS,  18).

 

Wasz Przyjaciel

 

02 października 2016
Ilość wyświetleń: