Warto przeczytać

 

Parafia Chrystusa Króla

w Goczałkowie

ul. Strzegomska 17A, 58-152 Goczałków

Małe Myśli na niedzielę 07.08.2016

BIERNOŚĆ  

Pozwolę  sobie na małą przerwę w cyklu wakacyjnych rozważań nad życiem i nauką   błogosławionych i świętych Kościoła,  którzy  są drogowskazami dla Europejczyków odrzucających korzenie  chrześcijańskiej nauki i moralności.

   

Europa stała się miejscem konfrontacji cywilizacji.  Po wielu zamachach  we Francji na stronie Państwa Islamskiego została pokazana Płonąca Wieża Eiffla. Po ostatnich zamachach w Niemczech widać wyraźnie, że tzw.   integracja  muzułmanów nijak ma się do rzeczywistości. Ale zabicie kapłana odprawiającego Mszę świętą, który darował  teren kościelny na potrzeby meczetu  jest już może ostatnim dzwonkiem ostrzegawczym do opamiętania się tych lewaków - liberałów,  którzy chętnie odrzucając zdrowy rozsądek, zamiast bronić Europy  dalej brną w kłamstwie  i szydzą z Chrystusa i Jego Kościoła.

 

            Wszystkie te przykłady świadczą o jednym: Europa sama sobie zgotowała ten los, wpuszczając terrorystów. A gubi ją ślepa poprawność polityczna, zgodnie z którą niewskazane jest, aby unijni politycy mówili o zagrożeniach islamizacją. Pozwala się na budowanie meczetów, gdzie immamowie nawołują do dżihadu, co oznacza również działania zbrojne, podejmowane w celu terytorialnego rozszerzania panowania islamu. Muzułmanie dążą do tego, by ich religia, także w Europie, była religią panującą i decydującą o kształcie obowiązujących regulacji prawnych. A Europa oprócz wiary straciła zmysł samozachowawczy. Dzisiaj Europa, a szczególnie Unia Europejska, jej lewackie pomysły i usłużne brednie ogłupiałych intelektualistów stała się bezradna wobec aktów terroru. Nawet papież Franciszek mówi już wyraźnie o „wojnie w kawałkach”.

 

            Po atakach w Nowym Jorku z roku 2001 ostrzegała przed tym co dzisiaj przeżywamy, słynna włoska dziennikarka Oriana Fallaci. W jednej ze swoich książek stwierdziła jasno, że nie ma już Europy, ale jest Euroarabia. Według niej Unia Europejska to narzędzie „ułatwiające najeźdźcom wejście na nasze terytorium, by potem pozwolić im włóczyć się bez przeszkód po naszym domu”. W książce „Wywiad z sobą samym. Apokalipsa”, Oriana Fallaci pisze: “Imperializm islamski zawsze śnił o ujrzeniu Europy, ponieważ poza tym, że jest bogata, wolna od przesądów i obfituje w wodę, to Europa jest kolebką chrześcijaństwa”.

 

Sypie się narracja, że na ulicach europejskich miast niewinnych ludzi mordują wariaci. To prostackie wyjaśnienie wydaje się podyktowane panicznym lękiem przed konfrontacją z prawdą  o krachu utopijnych praktyk przebudowy europejskich społeczeństw. O prawdzie, że Europa jest ideową i moralną wydmuszką – „bez serc, bez ducha”, gdzie zamiast szacunku i życzliwości oraz wiary i tożsamości chrześcijańskiej, mamy zamulającą umysły urzędową polityczną poprawność. Gdzie tolerancję określa się jako zakaz odróżniania dobra od zła i szukania prawdy. A mniejszości muzułmańskie nauczono, że mają wyłącznie prawa, lecz nie obowiązki. Konsumpcja zastąpiła tradycyjne wartości, bez których Europa traci tożsamość i staje się bezbronną w starciu cywilizacji. Bez poważnej refleksji takich „wariatów”, którzy sami sobie zaaplikują lek antydepresyjny w postaci pistoletu lub maczety, będzie tylko więcej. Trzeba odtruć nasze myślenie o islamie. Trzeba odrzucić propagandę tych lewackich, POnowoczesnych z kropką i ich akolitów z różnych Superstacji i tych co to mówią przez 24 godziny „całą prawdę”.

 

Nigdy nie zapomnę brak reakcji polityków i zsekularyzowanych katolików różnych nacji na głośne ataki na Benedykta XVI, który wskazywał w roku 2006 źródła ekspansji islamu i wyjaśniał, że islam nie może być uważany za religię tolerancyjną. Po stronie świata chrześcijańskiego panowało głuche milczenie, również wtedy, gdy Benedykt XVI nie został wpuszczony z wykładem na rzymski Uniwersytet la Sapienza. A przypomnę, że w tym samym czasie pełno było tam radykalnych islamskich duchownych i agitatorów muzułmańskich. Żaden z polityków Zachodu nie wystąpił publicznie w obronie Ojca Świętego.

 

I na zakończenie „proroctwo” H. Sienkiewicza z „Trylogii”. Opisując pogrzeb płk. Wołodyjowskiego w usta kapłana włożył następujące słowa: „Kościół, o Panie, zmienią na meczety i Koran śpiewać będą tam, gdzieśmy dotychczas Ewangelię śpiewali (...). Niezbadane Twoje wyroki, lecz kto o Panie, teraz opór mu stawi? (...) Ty, dla którego nic nie jest w świecie zakryte (...). Takichże obrońców się pozbywasz, za których plecami całe chrześcijaństwo mogło wysławiać imię twoje?””

 

Tylko powrót do korzeni chrześcijańskich ocali Europę. To najlepsza odpowiedź na islamski terroryzm. Bóg żyje!

 

Wasz Przyjaciel

07 sierpnia 2016
Ilość wyświetleń: