Warto przeczytać

 

Parafia Chrystusa Króla

w Goczałkowie

ul. Strzegomska 17A, 58-152 Goczałków

Małe Myśli na niedzielę 08.05.2016

W NIEBIE

 

Obserwując życie wiary w tak zwanej praktyce,  od wielu lat zresztą,  mogę z całą stanowczością powiedzieć jedno : Wniebowstąpienie Pana jest raczej mało obecne,  a przecież jest to chwila bardzo upragniona przez Jezusa.  Na potwierdzenie tego wystarczy choćby zacytować słowa zaczerpnięte z Dziejów Apostolskich:  „uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał go im sprzed oczu.  Kiedy jeszcze wpatrywali się w Niego,  jak wstępował do nieba,  przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach.  I rzekli : mężowie z Galilei,  dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?  Ten Jezus,  wzięty od was do nieba,  przyjdzie tak samo,  jak widzieliście Go wstępującego do nieba.” (Dz. Ap 1,9-11).

 

Wniebowstąpienie Chrystusa a raczej stosunek wiernych do tego wydarzenia,  do nieba świadczy o kilku rzeczach.  Pierwszą jest brak radości,  która jest radością Chrystusa.  Drugie to przede wszystkim brak wiary i naszej nadziei  w to,  że Wniebowstąpienie to nic innego niż zrozumienie faktu,  że to On,  Zmartwychwstały Chrystus niesie nas ze sobą ku niebiosom,  ku Ojcu,  ku życiu wiecznemu.  I wreszcie element obietnicy.  Wstąpienie Chrystusa do nieba  jest obietnicą dla nas:  wstąpmy tam!  Jezus już teraz widzi nas oczyma umiłowanego Syna w domu Ojca.

 

            Analizując dokładnie  teksty biblijne opisujące fakt Wniebowstąpienia Chrystusa  dochodzę do wniosku,  że słowo „uporczywie”  i drugie : „wpatrywać się w Niego”  są dla mnie,  oby także i dla was  pewnym drogowskazem. Apostołowie uporczywie wpatrywali się w Niego,  jak wstępował do nieba. Wpatrywali się uporczywie,  z zadziwieniem,  niedowierzaniem  zarazem i fascynacją.  Byli świadkami wielu "cudowności”    dziejących się  w związku  z osobą Chrystusa.  Teraz mają możność być naocznymi świadkami Wniebowstąpienia.  Pięknie i celnie opisuje ten stan duchowego napięcia Święty Łukasz,  który jasno stwierdza: „potem wyprowadził ich i podniósłszy ręce,  błogosławił ich.  A kiedy ich pobłogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba.  Oni zaś oddali mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jeruzalem,  gdzie stale przebywali w świątyni,  wielbiąc i błogosławiąc Boga.” (Łk 24,52-53).

 

Apostołowie widzieli Pana,  Zmartwychwstałego,  który wstępuje do nieba -  tak normalnie,  zwyczajnie,  unosi się.  Nic nie jest w stanie go powstrzymać -  żadne prawa fizyki.  Pokonuje wszystko,  również śmierć,  gdyż żywy wstępuje do nieba.  Nie było dane uczniom Jezusa widzieć go w momencie Zmartwychwstania.  Teraz mogą wpatrywać się intensywnie w jego Wniebowstąpienie.  Widzą Go,  kontemplują i już tęsknią…  On przyjdzie!  Zmartwychwstały!  Pan nasz Bóg nasz!

 

Pozwólcie,  że powiem w tym miejscu jedną ważną rzecz,  przynajmniej tak mi się wydaje.  Wniebowstąpienie,  a raczej nasz stosunek do tego wydarzenia jest probierzem  stanu naszej wiary.  Dlaczego?  Dlatego,  że tak jak uczniowie tak i my musimy sobie odpowiedzieć na bardzo proste pytanie.  Czy  ja,  katolik AD 2016  potrafię wpatrywać się intensywnie w życie Chrystusa i ufać,  że i ja mam razem ze Zmartwychwstałym znaleźć się w niebie?  Jak ja w moich życiowych sprawach codzienności konfrontuje  się z nadzieją życia wiecznego?  I wreszcie:  czy kontempluję tę prawdę ostateczną?

 

Wiedzcie jedno,  że wielcy chrześcijańscy  święci kontemplując tę prawdę wiary (dogmat)  dochodzili do tęsknoty,  aby być zawsze z Chrystusem Wniebowziętym.  Gdzie?  W niebie.

Wasz Przyjaciel

 

08 maja 2016
Ilość wyświetleń: