Warto przeczytać

 

Parafia Chrystusa Króla

w Goczałkowie

ul. Strzegomska 17A, 58-152 Goczałków

Małe Myśli na niedzielę 15.01.2017

BOGACTWO I BIEDA

 

W grudniu 2016 ukazały się dwa raporty ukazujące świat polskiego bogactwa i luksusu oraz,  drugi -  opracowany przez fundację „Szlachetna Paczka” - kwiat polskiej biedy. Materiały do nich były zbierane w tym samym czasie,  czyli w latach 2014 i 2015. Zestawienie obrazków,  jakie wyłaniają się z liczb w zawartych raportach jest szokująca :  jakby biedni i bogaci nie byli obywatelami Polski,  żyli na dwóch różnych planetach,  na których obowiązują zupełnie inne prawa i reguły.  Albo jakby należeli do dwóch różnych gatunków,  bo mają zupełnie inne, potrzeby,  oczekiwania i pragnienia.

Konkretów kilka.  Dla bogatych synonimem luksusu jest na przykład kolacja w restauracji za 850 zł,  torebka za 3500 zł albo wycieczka zagraniczna za 9200 od osoby. Dla biednych -  kości na zupę i biały obrus na wigilijnym stole.  Dla  pani  Alicji (pięcioro dzieci)  synonimem jest garnek,  dla pani Magdy (pięcioro dzieci)  nowa patelnia oraz kołdra.  Pozwólcie,  że w „Małych Myślach” ograniczę się do tych kilku przykładów.  Bo nie mamy dużo miejsca na podanie ich wszystkich.  To co mnie najbardziej zaintrygowało i dało powody do głębokich przemyśleń,  które porównane z polityką rządu pani Beaty Szydło (500+),  dały mi odpowiedź,  że obecnie bieda w Polsce jest nie tylko zauważona,  ale realnie się z nią walczy.  Dlaczego? Ano dlatego, że jest prawdą,  że zamiłowanie do luksusu jest motorem rozwoju gospodarczego i kulturowego narodów,  to z drugiej strony bieda ten rozwój hamuje!  Dygresja : osobiście się modlę o rozwój i bogactwo dla Polski,  a z drugiej strony moja modlitewna pomoc idzie w kierunku likwidacji biedy.  To jest tak jakbym kibicował między innymi Morawieckiemu (rozwój)  i minister Rafalskiej (pomoc społeczna). Innymi słowy :  bogactwo i sprawiedliwa redystrybucja.  Czytając raport  „Szlachetnej Paczki”  o biedzie  i drugi firmy konsultingowej KPMG pokazujący ogromne bogactwo około miliona Polaków (biednych jest aż 7 milionów,  z czego 2 miliony żyje w skrajnej nędzy).  Trudno nie zadać prostego pytania :  jak to jest,  że przez ponad ćwierć wieku demokratycznej Polski tak wielka rzesza ludzi została zepchnięta na margines,  stała się kastą niedotykalnych? Dzięki PiS coś się zmieniło.  Tak jak wcześniej zaznaczyłem,  większość danych do raportu „Szlachetnej Paczki”  była zbierana przez wolontariuszy jeszcze przed uruchomieniem programu 500+.  Jednak z informacji,  jakie można uzyskać w internecie z fundacji wynika że w 2016 r niemal dwukrotnie,  w porównaniu z rokiem poprzednim,  spadł udział rodzin wielodzietnych wśród beneficjentów „Szlachetnej Paczki”.  Pani Alicja (od  garnka)  wyznaje,  że jej rodzina nadal żyje skromnie,  ale teraz może kupić dzieciom nie tylko jedzenie,  lecz także ubrania i materiały szkolne.  A Magda (od patelni i kołdry)  jest teraz w stanie wysłać dzieci na szkolną wycieczkę.

Dalszym problemem, który mnie uderzył jest  :  ślepota i pogarda.  Chodzi mi tutaj o zwyczajne podejście bogatych moich rodaków do tych samych rodaków a więc bliźnich,  którzy żyją w nędzy.  Wielu zamożnych tkwi w przekonaniu,  że biedy w Polsce nie ma,  bo przecież nikt nie mieszka na ulicy,  nie głoduje,   jest tyle organizacji charytatywnych,  które dadzą ubrania,  leki i jedzenie.  Są też tacy,  którzy wiedzą,  że bieda jest,  ale mówią o niej ze wstrętem i pogardą: „patologia”, „lenie”, „pijacy” -  takie określenia są w Polsce na porządku dziennym.  Oprócz nich, czy nie mówi tak na przykład : Nowoczesna - pan Petru,  czy PO?. Przez lata kultu neoliberalizmu gospodarczego utrwaliło się przekonanie,  że biednym jest się z własnej winy.  Bo nie chce się uczyć,   pracować,  inwestować. Uprzywilejowani bardzo pilnują,  żeby z biedą nie mieć do czynienia.  Kupują mieszkania i domy na strzeżonych osiedlach,  posyłają dzieci do społecznych szkół.  Kiedy korzystając z komunikacji miejskiej (rzadko)  albo przechodząc ulicami,  starają się nie dostrzegać ludzi żebrzących,  kloszardów przesiadujących na przystankach,  ludzi z gorszej niższej kasty.  Bo są oni brzydko ubrani,  zaniedbani,  śmierdzący.

Tymczasem z 40 tys. rozmów przeprowadzonych przez wolontariuszy  “szlachetnej Paczki”  wynika,  że  w  biedę  ludzie popadają na przykład w wyniku nieszczęścia, choroby,  śmierci jednego z małżonków,  pożarów,  powodzi.  Niedostatek cierpią też seniorzy,  matki i ojcowie samotnie wychowujący dzieci,  rodziny wielodzietne, młodzi próbujący się usamodzielnić. Zamożni nie zdają sobie sprawy ze skali polskiej biedy. Nie mają pojęcia,  że 15% rodzin dotkniętych chorobą czy niepełnosprawnością żyje za 1,60zł dziennie na osobę,  czyli za mniej,  niż kosztuje bochenek chleba.  A co trzeci senior nie może wydać więcej niż 7 zł dziennie,  żeby nie popaść w długi.  Jednak, gdy trzeba kupić lekarstwa albo opał na zimę,  trudno uciec od pożyczek.  Z raportu “ Szlachetnej Paczki”  wynika,  że ponad 38% emerytów ma kredyt.
     To prawda,  że aby jednych wyrwać z nędzy,  trzeba innym coś uszczknąć.  Dlatego ważne jest redystrybucja.  Na przykład podnosząc podatki albo jak czynni PiS ograniczając możliwość ucieczki przed nimi. Są tacy,  których to boli, bo zaostrzenie polityki fiskalnej oznacza dla nich (bogaczy z PO, kropki nad i, oraz celebrytów pokroju pani Młynarskiej)  rezygnację z kolejnego wyjazdu do SPA czy zakupu nowszego modelu smartfona.  Krzyczą,  że nie chcą płacić „na utrzymanie leni pijaków i dzieciorobów”.  Ale bez redystrybucji dochodów cywilizowane i demokratyczne Państwo nie może dobrze funkcjonować.

 

Wasz Przyjaciel

 

15 stycznia 2017
Ilość wyświetleń: