Warto przeczytać

 

Parafia Chrystusa Króla

w Goczałkowie

ul. Strzegomska 17A, 58-152 Goczałków


Małe Myśli na niedzielę 25.09.2016

DOBRY PRZYKŁAD

 

Nie wiem jak wy,  ale ja w miesiącu wrześniu jakoś tak spontanicznie cieszę się widząc dzieci idące do szkoły.  Wspominam wtedy, jak sam do niej szedłem, przejęty, często z nowym tornistrem i jak szli do szkoły nasi rodzice i dziadkowie,  co wiem z ich długich i pięknych opowieści.  Moi rodzice i dziadkowie byli równie przejęci jak ja i obecne dzieci w fartuchach z białymi kołnierzykami, a czasem gdy był czas wojny i okupacji z polską książką starannie ukrytą na dnie koszyka.

 

Płynęły i płyną lata, zmienia się szkoła, zmieniają się uczniowie, zmieniają się ich książki.  Dziś zmiany mkną tak szybko, że wielu rodziców czuje się w tych czasach zagubionymi.  Ale niezmienny pozostaje fakt, że o dynamicznym rozwoju naszych dzieci decyduje (powtórzę tę znaną wszystkim prawdę), nie tylko szkoła ale, a może przede wszystkim dom rodzinny, przekazujący im, od lat : miłość i niezmienny świat wartości. Obserwuje to szczególnie na pewnej rodzinie mającej troje dzieci : gimnazjalisty, drugoklasisty oraz przedszkolaka. Co mnie się podoba to to, że mama a zwłaszcza, ale i tata, sami dbając o swój rozwój, umieją i chcą współpracować ze szkołą, wspierając inicjatywę mądrych, oddanych dzieciom nauczycieli ale i krytycznie oceniając wprowadzane w programie zmiany.  Bardzo jasno wyraziła to wspomniana mama : „ja z nauczycielami gram w tej samej lidze,  dla dobra moich dzieci”. Tak trzymać!

 

Każdy rodzic chce dawać swym dzieciom to co najlepsze! Kobiety, wiedząc o  noszonym pod sercem nowym życiu, rezygnują z tego, co  mogłoby im zaszkodzić. Przez kolejne lata troszczą się wraz z mężem, by dzieciom niczego nie zabrakło. Warto jednak pamiętać, że  także obdarowując dzieci, trzeba bardziej  zwracać uwagę  na „być niż mieć”. Na ogół łatwiej jest dawać to, co materialne, kupione, jednak spraw najistotniejszych nie znajdziemy na sklepowej półce. Tak też jest z wychowaniem religijnym, w których nikt nie wyręczy rodziców, choć różne środowiska będą ich wspierać! Mała dygresja. Piszący te słowa wspiera młodych rodziców : co sobotę dzwonię do wielu z nich przypominając o niedzielnej Mszy św! Czasem pomaga. Nawet gdybyśmy wypełnili dziecięcy regał książkami o tematyce religijnej i uzupełnili ten zbiór obrazkami religijnymi - bez dobrego przykładu, czegoś istotnego będzie brakowało.

 

Z wieloletniego doświadczenia wiem, że miłość i przykład to dwa filary, na których opiera się wychowanie. Dzieci czasem zapominają co do nich powiedzieliśmy, ale doskonale pamiętają jak postępujemy. Kiedy zakazujemy podnoszenia głosu, zaraz wypomną nam sytuację, gdy nam zdarzyło się krzyknąć. Argumenty zaczynające się od : „a ty mama”…   doskonale potwierdzają, że rodzice są stale na cenzurowanym. Zresztą to samo odnosi się do  wychowawców, nauczycieli i księży. Dotyczy to również sfery religijnej. Dlatego tak cenna jest chwila wspólnej modlitwy, wtedy nasz przykład jest wyjątkowo czytelny, a i dla dziecka jest ważne, że zwraca się do Boga wspólnie z rodzicami. Jeżeli rodzice każą modlić się, a sami izolują je od własnych momentów rozmowy z Bogiem, modlitwa może pozostać jedynie nakazem (aby nie obarczonym,  na przykład groźbą nie obejrzenia bajki…)

 

Dobry przykład dawać należy zarówno na co dzień jak i od święta. Zupełnie inaczej dziecko podchodzi do niedzielnej Mszy świętej, gdy dla rodziny jest ona „sercem” Dnia Pańskiego. Dotyczy to zarówno udziału w Eucharystii, jak i przeżywania niedzieli zgodnie z jej charakterem. Jeżeli zabraknie w niej czasu dla Boga i bliźnich, staje się ona kolejnym dniem wolnym. Dziecko nie będzie rozumiało, dlaczego nie powinno  odrabiać lekcji w niedzielę, jeśli rodzice notorycznie nadrabiają zaległości w pracy. Przez kilkanaście lat obserwacji przedszkolaków słyszałem przerażająco dużo wyznań dzieci, iż chciałyby iść w niedzielę do kościoła, ale np. rodzina wyruszyła po zakupy albo mama  spała a tata pracował.

 

Rodzinne wyjście do kościoła (jak również wspólna nauka z dziećmi w pozostałe dni tygodnia) to ważna „godzina wychowawcza”. Pamiętajmy przy tym, iż - jak w każdym miejscu publicznym - dajemy przykład nie tylko własnym dzieciom, ale i wszystkim dookoła. Przykład  rodziców, to najwyższej rangi studia i egzaminy. Bez tej szkoły, naszym dzieciom zabraknie jednego : jasności w postępowaniu!

 

Wasz Przyjaciel

 

25 września 2016
Ilość wyświetleń: